Nie bój się chodzenia po morzu ...

-ks. Jan Twardowski

Dziesiątki godzin przygotowań, mnóstwo argumentów, trzy debaty i tylko po cztery minuty, by każdy z mówców przekonał jury do swoich racji. Z jednej strony wiedza, przykłady, chłodna kalkulacja, z drugiej emocje, stres, potrzeba błyskawicznego reagowania na wystąpienia oponentów. Jeszcze osiem godzin w pociągu przeznaczone na ponowne przedyskutowanie tez, reset umysłu na poznańskim rynku, kolejne dyskusje w hostelu i jesteśmy coraz bliżej sokratejskiego “wiem, że nic nie wiem” 🙂 Na szczęście rankiem dostrzegamy, że wszystko jest dobrze przemyślane i możemy śmiało stawić czoła wyzwaniom.
Ruszamy na Wydział Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, gdzie mają miejsce eliminacje VI Mistrzostw Polski Debat Oksfordzkich. W wyniku losowania trafiamy do grupy L, gdzie przyjdzie nam się zmierzyć że szkołami z Sosnowca, Krakowa i Działdowa.

W pierwszej debacie, w starciu z IV LO z Sosnowca mieliśmy za zadanie obalić tezę “Polska powinna wprowadzić przymus wyborczy”. Jest zwycięstwo 13:12 i jest mobilizacja do dalszej walki.

W drugiej debacie, z III LO z Krakowa negowaliśmy tezę “Powinno się zlikwidować instytucję stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ”. Kończy się debata, emocje sięgają zenitu, czekamy na werdykt. Wygramy – przechodzimy do finału, przegramy – mamy nóż na gardle. Sędziowie zapraszają nas do środka, następuje ogłoszenie wyniku… – remis. Po raz pierwszy w historii debat spotykamy się z taką sytuacją (żaden z sędziów nie może wskazać na remis, a sędziów jest trzech). Co prawda dwóch sędziów wskazuje na nas, a jeden na Kraków, ale ostatecznie mamy wynik 13:13.
O wszystkim więc zdecyduje ostatnia debata. Przerwa obiadowa pozwala nam na spokojne przypomnienie sobie linii argumentacyjnej do tezy zakładającej, że istnieje technologia, która umożliwia usuwanie wybranych wspomnień. Przy założeniu, że ta technologia istnieje i jest dostępna mamy w starciu z ZS nr 1 z Działdowa udowodnić, że przyniosłaby ona więcej szkód, niż korzyści.

Tezę mamy świetnie opracowaną, ale też przeciwnik wysoko zawiesił poprzeczkę. Po debacie nic nie jest pewne, musimy czekać na werdykt. Wygraliśmy? Przegraliśmy? Jeśli wygraliśmy, sprawa jest jasna, jeśli przegraliśmy, musimy liczyć na korzystny wynik starcia Krakowa z Sosnowcem.

Tym razem ogłoszenie wyników następuje nie w sali, a na auli, gdzie jednocześnie jest podsumowany drugi dzień eliminacji. Dochodzimy do grupy L i… niestety przegraliśmy i kończymy eliminacje. Jest smutek, złość, gniew, żal, poirytowanie, bo byliśmy tak blisko, ale jednak nie tym razem. Zwłaszcza bolesne są słowa podsumowania ostatniej debaty, gdzie słyszymy, że na prawdę byliśmy dobrzy, debata stała na wysokim poziomie, ale… co z tego. Z drugiej strony mamy świadomość, jak wiele nauczyła nas wspólna praca i jak ważne było zdobycie nowych doświadczeń.

Naszej drużynie w składzie: Zuzanna Pyzińska, Wiktor Misielak, Stefan Świstak i Maria Szydłowska składamy szczere wyrazy uznania.

 


Tagi: